|
:: miumiublog
:: księga gości 2006 lipiec marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń muzyka elton reni jusis the-streets moloko british gumtree ian wright onestop ang party opera london wiara hillsong slot |
22:13:37 2006-07-02 noweno no no dawno nie zagladalam i nic nowego nie napisalam.co wcale nie oznacza, ze nic nie robilam.wrecz przeciwnie.to byl trudny czas, pelen ciezkiej pracy i poswiecenia...ale oplacalo sie.jestem pania magister.nie wiem jak ja to zrobilam hehehhe z 5 na dyplomie :) duzo zmian.rozdzial studia uwazam za zamkniety.teraz zycie pisze dwa nowe scenariusze.praca i on.wiem,ze nie powinnam zapeszac...jak to ja, nie potrafie siedziec cicho i juz moi bliscy, a nawet pan stomatolog wiedza o jego istnieniu...ale czy moge z pelna odpowiedzialnoscia powiedziec, ze jestesmy razem? to jest typowy zwiazek na odleglosc, choc ja nie mam nic przeciwko przeprowadzce hheheheh wierze,ze Bog niedlugo objawi mi swoj plan :) z praca tez pomalutku sie rozkrecilo.obie rzeczy nabieraja rumiencow.ciekawi mnie gdzie bede za 3 miesiace.czy tutja, czy tam a moze w londynie...jestem otwarta na wszystkie nowe propozycje.mam oczy i uszy szeroko otwarte...a w szczegolnosci serce pelne nadziei i milosci.
skomentuj (1) ![]() 17:31:02 2006-03-04 noweostatnio duzo sie dzieje.z HC przyjechal do Polski Hiszpan, ktorym mialam sie zajac.oprowadzilam go po swoim miescie,pokazujac ciekawe miejsca warte odwiedzenia.poszlismy na pifko i milo spedzilismy czas.przynajmniej cos nowego :) nastepnego dnia mialam egzamin z prawa jazdy.niestety a moze stety Jose chcial mnie wyciagnac do miasta,abym przez moment zapomniala o prawku...i sytuacji w domu.wieczorem wpadlam do klubu,gdzie poznalam kogos.trudno jest mi okreslic ta osobe...i to nasze spotkanie.poczatkowo wydawal mi sie zarozumialy.kiedy usiadlam obok zobaczylam sprzet fotograficzny i zapytalam czy fotografuje.i tak sie zaczelo.nie moglismy przestac rozmawiac.w nieoczekiwanym momencie oboje doszlismy do wniosku,ze nasi rodzice znaja sie.ustalilismy,ze sie spotkalismy 3 tyg temu nie zamieniajac ani slowa.od tamtego momentu jestem zasypywana smsami i meilami,ktore sa bardzo bezposrednie.urocze.czasami banalne,ale bardzo szczere. dupek sie odzywal.po miesiacu ciszy.bla bla bla
skomentuj (0) ![]() 21:10:22 2006-02-28 pamietamtak nagle.nieoczekiwanie spotkalam go.bylam zmeczona, bieglam na wyklad kiedy nagle zobaczylam go.szedl ze znajomymi...serce podskoczylo mi do gardla.czulam wypieki na twarzy.zaczelam szukac czegos w torbie,chcialam uciec jak najdalej...czesc tylko tyle bylam w stanie wydusic z siebie.to pokazuje,ze mimo wielu staran wciaz o nim pamietam.wciaz...
skomentuj (0) ![]() 23:42:46 2006-02-23 decyzja zapadłaniedawno przeczytałam ciekawy artykuł o trudnościach w podejmowaniu decyzji.radzono,że jeśli ktoś ma niezły orzech do zgryzienia to powinien albo wypisać wszystkie za i przeciw, przespać się z tym problemem i rano spojrzeć na niego z innego punktu.niestety te dwie wyżej wymienione metody zawiodły w moim przypadku.im więcej o tym myślałam tym częściej miałam bóle głowy i w konsekwencji nie mogłam zasnąć.bezsenność wciąż towarzyszy mi...moja wierna przyjaciółka.jednak powracając do tematu.naukowy dowiedli,że w wielu przypadkach człowiek powinien kierować się intuicją i pod wpływem impulsu podejmować decyzje, gdyż takie na ogół okazują się najwłaściwszymi. w moim przypadku rozmowa i obserwacja ludzi są najlepszymi doradzcami.zadałam sobie podstawowe pytanie.gdzie byłam szczęśliwa?tutaj czy tam?gdzie mogę więcej osiągnąć?o zarobkach już nie wspomne...wiem,że jeśli nie wyjadę będę żąłować do końca życia.nic mnie tutaj nie trzyma, oprócz mojej mamy.jeśli przez 25 lat nie poznałam nikogo, kto mógłby mnie zatrzymać ... kogoś kto by mnie kochał albo ja jego...widocznie to nie jest moje miejsce.to,że się tutaj urodziłam wcale nie oznacza,że musze tutaj też umrzeć. a. opowiadała mi ostatnio o swojej przyjaciółce, która siedzi w poznaniu ze swoim mężczyzną i wpadla w stan apatii.nie ma ochoty wychodzić, nawet posprzątać mieszkanie.topi się i nikt nie może jej pomóc.tylko ona sama.postanowiła zostać dla niego.miłość zwyciężyła,ale czy ona się spełnia w tej nowej roli.ostatnio wybuchła.podświadomie obwinia jego za swój wybór.osoba, która potrafiła w kilku minut się spakować i była pierwsza na dworcu.była gotowa jechać w nieznane ku nowej przygodzie...a on domator...dziękuję Bogu, że moja umowa została sfinalizowana.oczywiście wszystko się może wydarzyć w przeciągu 5-miesięcy...i ktoś ma jeszcze szanse mnie zatrzymać.jednak ja już podjełam decyzje.wracam.zaczne nowe życie.wiem, że mi sie uda.musi się udać.skocze na głęboką wode i mimo,że nie umiem najlepiej pływać spróbuje dopłynąć do brzegu. perły przeważyły wszystko.odwiedzila mnie b.wyglądała zabójczo w tym sznurze pereł.tydzień temu sama odwarzyłam się założyć perły.czułam się troche dziwnie,nieswojo...z babcinej komody je wziełam czy udaje koneserke sztuki...who cares!!!!tam zawsze czułam się wolna i wyzwolona.chce znowu poczuć zapach cappuccino.chce znowu móc pójść na zakupy i nie przejmować się,że wydałam zbyt dużo.nie wiem co mnie tam znowu czeka,ale wiem że ta decyzja kosztowała mnie wiele i jest to dobra decyzja.
skomentuj (0) ![]() 01:06:34 2006-02-21 dzieciakdlaczego dorosli zachowuja sie jak dzieci.mozliwe,ze w kazdym z nas tkwi pierwiastek dziecka,ale to nie oznacza ze musimy postepowac jak gowniarze. czego nie znosze...nie znosze ignorancji.udawania,ze mnie nie ma.jesli chcesz grac to zagramy,ale wedlug moich regul.to ja ustanawiam zasady.to ja tutaj jestem dorosla.
skomentuj (0) ![]() 00:48:14 2006-02-20 should i stay or should i gowidzialam film, ktory poczatkowo wydawal mi sie malo ciekawy.banalna historia.ona poznaje jego a potem tego drugiego.w miare jak wskazowka zataczala kolo na tarczy zegara, historia tej dziewczyny zatoczyla kolo wokol mojej osoby.uzmyslowilam sobie kila rzeczy ze swojej przeszlosci i terazniejszosci.przypomnial mi sie moj zwiazek z m.moja wielka miloscia.jak oboje nie potrafilismy sie przyznac do uczucia, ktore w nas dojrzewalo...i mysle,ze z tego powodu rozstalismy sie.jedno z nas chcialo wiecej, z drugie nie potrafilo dac, choc bardzo chcialo to uczynic.dlaczego nie potrafimy sie przyznac do wlasnych uczuc?dlaczego tak skrycie ukrywamy je przed calym swiatem a nawet przed samym soba?czy boimy sie odrzucenia?ale jesli tego nie uczynimy to i tak skazujemy siebie na przegrana.nie chce byc zimna suka...mimo,ze czasami tak mysle.bedac wyrafinowana i bezwzgledna mezczyzni zaczynaja czuc respekt.ja taka nie potrafie byc.wiem,ze jestem za dobra.dajac malo kiedy dostaje w zamian.nie oczekuje tego,ale milo jest gdy ktos potrafi to docenic.docenic,ze jestem i mysle. nie wiem jak potoczy sie moje zycie.najblizsze kilka miesiecy to jedne z najwazniejszych w moim zyciu.podjecie jednej decyzji spedza mi sen z powiek.przerazaja mnie konsekwencje,ktore bedzie trzeba do konca zycia ponosic.to ciagle zastanawianie sie."gdybym zostala...gdybym wyjechala".
skomentuj (0) ![]() 19:30:46 2006-02-18 ciekawemam niezly maraton.codziennie spotykam sie ze znajomymi...juz brak mi sil i ochoty na koljne pogaduchy czy tance hulance.jednak ide.mam nadzieje,ze uda mi sie oprzec i nie kupie kolejnego piwa.potem wracam do domu i zapuszczam sobie SATC.okazalo sie,ze jest to najlepsze lekarstwo na cale zlo...uwielbiam ten nowojorski szyk i styl.dzis wieczorem zalozylam sznur perel hehehheh wielki swiat mody jest w zasigu mojej reki.wystarczy,ze zapomne o tym co mi wolno a co nie.zlamie zasady i ubiore sie tak jak mi wygodnie i w czym sie dobrze czuje...zauwazylam,ze bedac daleko gdzie nikt mnie nie zna czuje sie wolna i wyzwolona od polskich konwenansow.nic dziwnego,ze kupilam w zeszlym roku 5 par butow hehehheh w tym 2 na wysokim obcasie.zabujcze...tylko,ze tutaj ich nie ubiore.czuje sie skrepowana.dlaczego?bo ktos moze mnie rozpoznac na ulicy i stwierdzic,ze smiesznie wygladam...a nawet jesli ktos mnie tak swkituje to przeciez nie powinnam sie tym przejmowac.wazne,ze sie wyrozniam.jestem inna.zawsze bylam inna. jestem niewyspana po ostatniej imprezie.niezle sie zabawilismy z a. i jej australijczykiem :) ciekawe co mnie dzis czeka ehhehehehe
skomentuj (0) ![]() |